Geniusz Kobiety - Matki 

„Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar,
 płacze a przebacza, odepchnięta - wraca. To miłość macierzyńska” /Józef Ignacy Kraszewski/ Każda z nich żyła w innym czasie, ale są sobie bliskie poprzez fakt pełnego zrealizowania się w byciu kobietą, byciu matką 




 

Kartoteka 
Zajmowała ona całą ścianę. Podszedłem bliżej i zobaczyłem, że każda szufladka jest opatrzona odpowiednim napisem. Pierwszy, który przykuł mój wzrok brzmiał: Ludzie, których lubiłem?. Otworzyłem szufladkę i zacząłem przeglądać kartki ze środka. Rozpoznawałem imiona umieszczone na nich: Ania, Andrzej, Marta... Zamknąłem szybko tą szufladkę. Nagle uświadomiłem sobie, gdzie jestem. Ten pokój, te martwe rzędy szufladek to brutalny katalog systemu mojego życia. Na tysiącach posegregowanych karteczek zapisane były wszystkie czynności, myśli i słowa mojego dwudziestoletniego życia; nawet te, o których sam dawno już zapomniałem. Uczucie niesamowitości i ciekawości mieszało się z przerażeniem, gdy otwierałem kolejne szufladki. Jedne przynosiły radość, ciepłe wspomnienia inne uczucie tak wielkiego wstydu, że aż musiałem się obejrzeć za siebie by sprawdzić, czy nikt mnie nie widzi... Przegroda z napisem: Przyjaciele?, była tuż obok: Przyjaciele, których zdradziłem?. Niektóre napisy były mi znane, inne mniej, jeszcze inne były mi zupełnie obce. Książki, które przeczytałem? Kłamstwa, które mówiłem? Dowcipy, z których się śmiałem?. Wstrząsająca była dokładność zawartych na kartkach informacji... Rzeczy, które robiłem w złości? Rzeczy, które mruczałem pod nosem na moich rodziców?. Nie było mi do śmiechu. Wciąż zaskakiwały mnie czytane zdania. Niektórych kart było więcej, niż chciałem, innych mniej niż miałem nadzieję. Czy to możliwe, że podczas 20 lat życia zapisałem sobie te wszystkie karteczki? Jednak każda z nich była prawdą, każda zapisana moim pismem, opatrzona moim podpisem. Gdy wysunąłem szufladkę: piosenki, które słuchałem? uświadomiłem, że ona nie ma końca. Zamknąłem ją szybko. Wstydziłem się. Nie tego jakich piosenek słuchałem, tylko tego, ile czasu poświęciłem na ich słuchanie... Nagle mój wzrok padł na szufladkę opatrzoną napisem: pożądliwe myśli?. Wysunąłem ją tylko na centymetr, aby nie widzieć całej jej długości. Przeczytałem jedną karteczkę. Byłem zaszokowany jej dokładnością. Czułem się wręcz ohydnie wiedząc, że nawet tak krótki moment mojego życia został zarejestrowany. Poczułem w sobie obezwładniającą wściekłość, wręcz bezsilność... Wiedziałem tylko jedno - nikt nigdy nie może dowiedzieć się o istnieniu tego pokoju! Muszę go zniszczyć!!! W przerażającej złości szarpnąłem kartoteką. Jej rozmiar nie był ważny. Musiałem ją zniszczyć... a jednak nie udało się. Karteczki były niezniszczalne. Byłem bezradny. Włożyłem pojedyncze szufladki na swoje miejsca. Wiedziałem, że nie dam rady... Oparłem się o ścianę i ciężko westchnąłem. Dopiero wtedy zobaczyłem szufladkę z napisem: ludzie, z którymi podzieliłem się Ewangelią?. Jej uchwyt był bardziej lśniący niż pozostałe, prawie nietknięty. Z przykrością stwierdziłem, że jej długość nie jest większa niż 4 centymetry. Mogłem policzyć jej kartki na palcach jednej ręki. Po moich policzkach potoczyły się łzy. Poczułem w sercu ból i zacząłem się trząść. Padłem na kolana i płakałem jak mały dzieciak. Płakałem ze wstydu, z przerażającego mnie wstydu... Rzędy szufladek rozmazywały się w moich oczach. Nie, nie, nikt nigdy nie może się dowiedzieć o istnieniu tego pokoju!!! Muszę go zniszczyć i zamknąć na klucz... Gdy otarłem łzy, zobaczyłem, że nie jestem sam. W kącie pokoju stał ON… NIE, NIE, TYLKO NIE ON! NIE TU! KAŻDY, TYLKO NIE JEZUS!!! Bezsilnie patrzyłem, jak otwierał szufladki i czytał ich zawartość. Gdy wreszcie zmusiłem się, aby spojrzeć mu w oczy... zobaczyłem smutek. Smutek jeszcze większy niż mój własny. Dlaczego On musiał je wszystkie przeczytać? Wreszcie odwrócił się w moją stronę i popatrzył na mnie. Patrzył na mnie z wielkim współczuciem, nie było to jednak współczucie, które mnie denerwowało. Spuściłem wzrok i znów zacząłem płakać. Jezus podszedł do mnie i objął mnie. Mógł tyle powiedzieć - ale On milczał. Nagle zaczął płakać razem ze mną. Wstał i podszedł do kartoteki. Otworzył pierwszą z brzegu szufladkę, po kolei wyjmował z niej obciążające mnie kartki. Moje imię wpisane na nich przykrywał swoim podpisem. - Nie!!! -krzyknąłem. Chciałem wyrwać te kartki., - Nie!, nie!?- Jego imienia nie powinno tam być! Ale tak było. Pisane taką głęboką czerwienią, taką ciemną, taką żywą. Imię Jezusa zakrywało moje na coraz większej ilości kartek. Było pisane krwią. Jezus otwierał kolejne szufladki uśmiechając się do mnie smutno i podpisywał, podpisywał, podpisywał... Zamknął ostatnią szufladkę, podszedł do mnie, położył swoją rękę na moim ramieniu i powiedział: WYKONAŁO SIĘ... Wstałem i On wyprowadził mnie z pokoju. Nie było żadnych zamków w drzwiach. Żadnych zamków - gdyż jest jeszcze wiele pustych kart do zapisania... Nie ma już obciążających mnie kart w tamtym pokoju, a moje życie nie dobiegło jeszcze do końca... Warto by podczas wakacji - w czasie wolnym - spojrzeć do swojej „Kartoteki“, zastanowić się na sobą, swoim życiem, postepowaniem. Każdemu jest potrzebny oddech dający odprężenie, zapomnienie o problemach, które zaprzątają myśli, dający możliwość refleksji, a w konsekwencji uporządkowania życia. "Prawdziwy wakacyjny odpoczynek polega na tym, że uwalniając od zwykłych codziennych obowiązków pozwala na nowo odkryć wartości, które zazwyczaj zaniedbujemy, takie jak kontakt z naturą, radość przyjaźni, bezinteresowna solidarność” – mówił Jan Paweł II w 1993 roku. 




Rok Świętego Józefa
Ojciec Święty Franciszek ogłosił rok 2021 w Kościele Rokiem św. Józefa. Warto więc poświęcić parę chwil na choć krótką refleksję na temat tego niezwykłego świętego zwłaszcza, ze 19. marca - obchodzimy Liturgiczna  Uroczystość Świętego Józefa. Dlaczego niezwykłego? Nie wiele mamy informacji na Jego temat, ale z tych, które mamy możemy wiele wywnioskować. Ewangelie nie przytaczają ani jednego słowa, które miałby wypowiedzieć Opiekun Pana Jezusa. Widzimy go jako człowieka milczenia a jednocześnie jako człowieka czynu. Z pewnością nie było mu łatwo. Od samego początku widzimy, jak napotyka kolejne trudności. Kim był św. Józef? Według Ewangelii był to mąż sprawiedliwy, potomek rodu królewskiego z Dawida; z woli Bożej poślubił Maryję dziewicę z Nazaretu, z miasta w Galilei; oboje byli związani ślubem czystości. Oszczędne są wiadomości o jego życiu z Jezusem i Jego Matką. Podaje więc Ewangelia jego trwogę i udrękę wewnętrzną, gdy widział swoją małżonkę w stanie błogosławionym, nim jeszcze zamieszkali razem. Że był sprawiedliwy i nie wiedział, jak się to stało, nie chciał Jej narazić na zniesławienie i zamierzał Ją opuścić. Gdy się nosił z tą myślą, objawia mu się anioł i tłumaczy mu tajemnicę Wcielenia Syna Bożego: Józefie, synu Dawida, nie bój się przyjąć do siebie Maryi, Małżonki swej, bo dziełem Ducha Świętego jest, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, a ty Mu nadasz imię Jezus, On bowiem wybawi lud swój z grzechów jego. A chociaż żył z Nią w panieństwie, porodziła Syna swego pierworodnego i nadał Mu imię Jezus (por. Mt l, 18-25). Opisuje Ewangelia podróż jego do Betlejem, narodzenie Dzieciątka, podróż do Jerozolimy w dzień oczyszczenia, ucieczkę do Egiptu i powrót do Nazaretu, w końcu pielgrzymkę z Jezusem i Maryją do Jerozolimy, gdy Jezus miał lat dwanaście, i powrót do Nazaretu; potem cisza o Józefie, jakby go nie było. Wspomina Ewangelia, że kiedy Jezus rozpoczynał zawód publiczny w trzydziestym roku życia, uważano Go jako syna Józefa, i kiedy czynił cuda drwili z Niego z przekąsem, mówiąc: Czyż to nie jest syn cieśli (por. Mt 13, 54)? Józef jest człowiekiem, przez którego Bóg troszczy się o początki historii odkupienia. Jest on prawdziwym „cudem”, dzięki któremu Bóg ocala Dziecię i Jego Matkę. Bóg działa ufając w twórczą odwagę tego człowieka, Bóg często posługuje się człowiekiem, by przeprowadzić swój plan, by objawić swoją wolę. Wybrał Józefa do wielkiego dzieła a ten Boga nie zawiódł. Pan Bóg także w każdym z nas pokłada ufność i każdemu z nas i każdemu z nas powierza konkretne zadanie do wykonania. Ważne, byśmy i my Boga nie zawiedli, ale wiernie wypełniali Jego wolę. Święty Józef wzorowo wywiązywał się z obowiązków głowy rodziny. Ciężko pracował na jej utrzymanie, zapewniał opiekę i czuwał nad bezpieczeństwem swoich najbliższych. Nie buntował się, nie narzekał, ale przyjmował każde słowo pochodzące od Boga, pomimo, że nie wszystko rozumiał i chociaż wymagało to z jego strony wielkiego poświęcenia oraz rezygnacji z własnych planów i aspiracji. Był człowiekiem kochającym, troskliwym i cierpliwym, który z oddaniem służył swojej rodzinie, sam usuwając się w cień. W ten sposób stał się wyraźnym i czytelnym obrazem ojcowskiej miłości Boga. Zapewne niektóre cechy Jezusa są odbiciem osobowości św. Józefa. Choć nie był biologicznym ojcem Jezusa, to jako mąż Maryi pełnił taką rolę. Wychowywał Syna według przepisów Prawa: uczył Go modlitwy i pracy, prowadził do świątyni w Jerozolimie. Ewangelia nazywa św. Józefa „mężem sprawiedliwym”, a jego wybranie świadczy o tym, że był człowiekiem wyjątkowym. Święty Józef z Nazaretu, oblubieniec Maryi i opiekun Jezusa. Jest patronem mężczyzn, ojców, małżeństw, wychowawców, dzieci, młodzieży, uchodźców, sierot, podróżujących, bezdomnych, ludzi pracy, cieśli, stolarzy, rzemieślników, drwali, umierających, noszących imię Józef i Józefa. Jest również patronem czystej miłości, dzieł charytatywnych, dobrej śmierci, opiekunem rodzin i całego Kościoła. Orędownikiem we wszystkich naszych potrzebach i sytuacjach beznadziejnych. 
Modlitwa do św. Józefa 
Do ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy twej Najświętszej Oblubienicy, z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogarodzicą przez ojcowską twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją, i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach. Opatrznościowy stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z mocami ciemności, a jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkiej przeciwności. Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za twoim przykładem i twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie. Amen. 

Odpusty związane z Rokiem Świętego Józefa:
Odpusty związane z Rokiem Świętego Józefa W związku z Rokiem Jubileuszowym ku czci św. Józefa (8 grudnia 2020 – 8 grudnia 2021), ogłoszonym przez papieża Franciszka, Penitencjaria Apostolska udziela odpustów zupełnych wszystkim, którzy oprócz zwykłych warunków (sakramentalna spowiedź, Komunia eucharystyczna, modlitwa w intencjach Ojca Świętego oraz oderwanie w duchu od wszelkiego grzechu) w Roku Jubileuszowym spełnią jeden z poniższych: 
1. Przynajmniej półgodzinne rozważanie Modlitwy Pańskiej lub udział w jednym pełnym dniu skupienia z rozważaniem 
   o Świętym Józefie, 
2. Spełnienie na wzór Świętego Józefa uczynku miłosierdzia względem ciała lub duszy, 
3. Odmówienie Różańca w rodzinach i „między narzeczonymi”, 
   powierzanie codziennie „swej działalności” opiece Świętego Józefa, a także wzywanie Rzemieślnika z Nazaretu 
   w modlitwach wstawienniczych za tych, którzy szukają pracy oraz modlitwa o to, by praca wszystkich ludzi była  
   bardziej godna, 
4. Odmówienie litanii lub innej modlitwy do Świętego Józefa w intencji Kościoła prześladowanego „od wewnątrz i od  
   zewnątrz” oraz w intencji prześladowanych chrześcijan, 
5. Odmówienie dowolnej prawnie zatwierdzonej modlitwy ku czci Świętego Józefa w dniach 19 marca i 1 maja, w Święto 
   Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa, 19 dnia każdego miesiąca i w każdą środę, będącą dniem poświęconym 
   wspomnieniu Świętego Józefa. 
6. Ze względu na stan pandemii odpust zupełny mogą otrzymać też osoby w podeszłym wieku, chorzy, umierający i  
   wszyscy, którzy z ważnych przyczyn nie mogą wyjść z domu, a którzy odrywając się w duchu od wszelkiego grzechu  
  oraz pragnąc spełnić, gdy tylko to będzie możliwe, zwykłe warunki, odmówią modlitwę na cześć Świętego Józefa 
  i ofiarują Bogu swe cierpienie.